Szanowne Koleżanki i Szanowni Koledzy

Z inicjatywy Zarządu ŚZP rozpoczynamy cykliczne publikacje na naszej stronie internetowej (w zakładce „Porady”) związane z aktualnymi i najbardziej nurtującymi naszych, śląskich pszczelarzy problemami.

Dlaczego? Od wielu miesięcy nie możemy się regularnie spotykać na zebraniach, szkoleniach bądź uroczystościach. Niewiele jest więc okazji do wymiany doświadczeń, analiz bądź oceny różnorodnych informacji. Na forach internetowych możemy doszukać się w zasadzie każdych informacji, niekoniecznie prawdziwych, często niesprawdzonych i często także nie odpowiadających naszej regionalnej rzeczywistości. Chcemy unikać takich błędów i ułatwić mniej doświadczonym kolegom zdobywanie wiedzy i wskazywać na sprawy szczególnie dla nas istotne. W naszym regionie mamy specyficzne warunki przyrodnicze i ekonomiczne, znacznie odbiegające od innych regionów kraju. Poprzez łatwy, bliski i szybki dostęp możemy szybciej reagować i odpowiadać na Wasze potrzeby bądź oczekiwania.

Jaki jest stan naszego pszczelarstwa?

Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

Patrząc na dostępne dane statystyczne można wnioskować, że aktualny stan naszego pszczelarstwa jest lepszy niż kiedykolwiek. Zwiększa się systematycznie liczba pasiek, nasze pasieki są coraz większe, a przez ostatnie lata pszczelarze mogą korzystać ze wsparcia finansowego w ramach różnych programów pomocowych. Nasze pasieki są więc znacznie lepiej wyposażone. Obserwując rzeczywistą sytuację i analizując bieżące przekazy kolegów pszczelarzy można wnioskować, że sytuacja jest jednak zgoła odmienna. Nasilające się choroby i coraz większe trudności z nabywaniem skutecznych leków powodują co roku znaczne ubytki rodzin. Kondycja rodzin (oczywiście różna w poszczególnych pasiekach i latach) wydaje się coraz słabsza. Nakładające się na to coraz większe przepszczelenie, kurczenie bazy pożytkowej i anomalia pogodowe są przyczyną nie tylko mizernych zbiorów ale także szybkiego rozprzestrzeniania patogenów.

Pszczelarstwo staje się coraz trudniejszą pasją, a na pewno bardzo niepewnym źródłem dochodów. Mamy nadzieję, że prezentowane w tym miejscu zagadnienia będą nie tylko źródłem wiedzy ale inspiracją do kolejnych prezentacji, przemyśleń i dyskusji na spotkaniach w Waszych kołach. Będzie to niewątpliwie dla nas znaczącym sukcesem.
Zachęcamy wszystkich do lektury.

dr inż. Wiesław Londzin

Ile rodzin pszczelich może „wyżywić” okolica pasieki?

Jak określić wydajność miodową okolicy naszej pasieki? Sposób jest bardzo prosty, ale trzeba poświęcić trochę czasu. Na mapie kreślimy okrąg o promieniu 700 metrów, przy czym środkiem okręgu jest nasza pasieka. Korzystając z wzoru na pole koła (P = πr²) dowiadujemy się: P = 3,14 x 700m² = 3,14 x 490 000 = 1 538 600m² = 153,86ha

Z mapy wynika, że w okolicy jest około 50 hektarów łąk i nieużytków, około 20 hektarów pola ornego, wał kolejowy, pozostały obszar to zabudowa jednorodzinna z ogródkami przydomowymi.

Wybieram się na spacer i spisuję rośliny, które dają nektar w ciągu całego roku. Kolejno opisuję łąki z ich bogactwem roślinnym, pola (jeżeli są obsiane np. rzepakiem lub facelią), niedyskretnie zaglądam do ogródków na zaznaczonym terenie oraz opisuję drzewa dające pożytek pszczołom (lipy, robinie akacjowe, klony).

Pożytki:

Łąki i nieużytki: arcydzięgiel, bodziszek, chaber bławatek, chaber łąkowy, cykoria podróżnik, dzwonek, ognicha, jasnota, komonica, koniczyna, krwawnica, mięta polna, mniszek pospolity, nawłoć pospolita, nawłoć późna, niecierpek Roylego, nostrzyk biały, ostrożeń łąkowy, prawoślaz, przegorzan, rdest wężownik, rzodkiew świrzepa (łopucha), sadziec konopiasty, szałwia łąkowa, ślaz dziki, wierzbówka kiprzyca, wyka ptasia, żmijowiec, żywokost.

Ogród: astry, cebula, dalia, dynia, dyptam jesionolistny, dzwonek ogrodowy, fasola, jeżówka, kocimiętka, koniczyna biała, malwa, mięta, mikołajek, ogórek, rozchodnik, słonecznik, truskawka, zimowit jesienny, agrest, aronia, czereśnia, grusza, irga, jabłoń, malina ogrodowa.

Pola: facelia, rzepak.

Drzewa i krzewy: kasztanowiec, klon zwyczajny, klon jawor, lipa drobnolistna, lipa szerokolistna, śnieguliczka, wierzba (różne gatunki), robinia akacjowa, czeremcha, głogi, jeżyna, malina dzika, żylistek, berberysy.

Zioła: kolendra, kłosowiec, oregano, lubczyk, melisa, ogórecznik lekarski, tymianek, lawenda, serdecznik.

Mniej więcej określam w notatkach powierzchnię kwitnących roślin w hektarach lub arach (1ha = 100ar = 10 000 m²). W literaturze pszczelarskiej szukam „Tabel średniej wydajności miodowej i pyłkowej roślin”. Przy poszczególnych nazwach roślin wpisuję ile mogą dać miodu oraz pyłku, uwzględniając powierzchnię kwitnienia. Podsumowuję dane i otrzymuję wynik 1835 kg miodu, 526 kg pyłku. Jedna rodzina pszczela zużywa na swoje potrzeby około 90 kilogramów miodu oraz około 30 kilogramów pyłku kwiatowego. Otrzymane wyniki dzielę przez te liczby, określające potrzeby pokarmowe roju:
– miód 1835 : 90 = 20,39
– pyłek 526 : 30 = 17,53

Wniosek: Teoretycznie w okolicy mojej pasieki może utrzymać się około 20 rodzin pszczelich z otrzymanego miodu, ale sytuacja pyłkowa jest już mniej korzystna i wskazuje na 17 rodzin. W obszarze zaznaczonym na mapie jest już kilka małych pasiek, obecnie 18 rodzin pszczelich. I te rodziny mają zabezpieczony pokarm na swoje potrzeby. Zakładamy, że to co zbiorą ponad nasze wyliczenia, jest naszym zyskiem.

Nektarowanie kwiatów może zależeć od wielu czynników:
• rodzaju gleby (np. piaszczysta, gliniasta, próchniczna)
• pogody (chłody lub upały, wiatr)
• wilgotności (susza, deszcze)
• odczyn gleby (zasadowy, kwaśny)

Dokonując obliczeń opierałem się na danych podanych w literaturze pszczelarskiej, które nie zawsze odzwierciedlają rzeczywistą sytuację, dlatego przyjmowałem niższe wartości podane w tabelach. W swoim spisie nie uwzględniłem wielu roślin ozdobnych, kwitnących w ogródkach, a także wielu chwastów.

Czy kolejna pasieka ma szansę się utrzymać? Może pszczoły się wyżywią, ale czy przyniosą coś dla pszczelarza. Bardziej prawdopodobne, że kolejne dostawiane rodziny spowodują minimalny lub zerowy zbiór miodu.

Planując swoją pasiekę sprawdźmy jakie rośliny i ile pszczół jest w okolicy. Poświęćmy czas by dobrze wybrać miejsce, które przez wiele lat będzie domem dla naszych pszczół.

Literatura:
– „Poradnik pszczelarski” – praca zbiorowa, wydanie z roku 1967
– „Gospodarka pasieczna” – Wanda Ostrowska
– „Pszczelnictwo” – praca zbiorowa pod redakcją Jarosława Prabuckiego
– „Pożytki pszczele” – Mieczysław Lipiński
– „Hodowla pszczół” – praca zbiorowa, wydanie z roku 1983
– „Hodowla pszczół” – praca zbiorowa pod redakcją Jerzego Wilde i Jarosława Prabuckiego
– „Rośliny miododajne” – Marek Pogorzelec

mistrz pszczelarski Kazimierz Wiśniowski

Porady na luty z gospodarki pasiecznej

W naszych warunkach klimatycznych luty jest jeszcze zazwyczaj mroźny, co obserwujemy w roku bieżącym. Nadal są więc aktualne wszystkie uwagi dotyczące zapewnienia spokoju w pasiece. Na skutek, bardziej intensywnej niż w styczniu operacji słonecznej, śnieg leżący na mostkach wylotowych zamienia się często w lód, którego nie zalecam w żaden sposób usuwać.

Przy cieplejszej pogodzie matki mogą już w lutym rozpocząć czerwienie. Wzrasta wtedy w rodzinie zużycie pokarmu, a wraz z nim ilość wydzielanej pary wodnej. Szacuje się, że pszczoły spożywając jeden kilogram pokarmu wydzielają prawie jeden litr wody. Dlatego należy tak ustawić gniazdo na zimę, aby uniknąć dużego zawilgocenia, ale o tym w poradach na wrzesień i październik. W lutym można też liczyć się już z masowym oblotem pszczół. W zasadzie następuje on, gdy temperatura w cieniu osiągnie 12o C. Obserwacja oblotu może pszczelarzowi dostarczyć pierwszych ważnych informacji na temat przebiegu zimowli. Oblot masowy, trwający kilkanaście do kilkudziesięciu minut jest prawidłowy. Oblot mało intensywny, długotrwały, może być oznaką niepokojącego stanu rodziny. Brak oblotu może być sygnałem śmierci rodziny, ale zdarza się też, że silna rodzina nie czuje jeszcze potrzeby wylatywania, szczególnie w przypadku, gdy zimujemy na dwóch korpusach. W drugiej połowie lutego dobrze jest oczyścić dennice. Najłatwiej jest to zrobić w ulu z odejmowaną dennicą. Pszczelarz powinien mieć kilka zapasowych dennic, które po uniesieniu korpusu lub korpusów, podmienia, zabierając je do pracowni wraz z martwymi pszczołami oraz z okruchami wosku i pokarmu. Jeżeli konstrukcja ula nie ma odejmowanej dennicy, możemy na zimę zastosować wkładkę podramkową, którą w tym okresie wyjmujemy zostawiając czystą podłogę w ulu. Usunięcie osypu zimowego wraz z innymi zanieczyszczeniami jest dla pszczół ogromnym wysiłkiem, którego można im oszczędzić. Co prawda w silnych rodzinach odbywa się to dosyć sprawnie i szybko, ale w słabszych osyp może pozostawać w ulu przez dłuższy okres, np. kilku tygodni i stanowić pożywkę m. in. dla larw barciaka, a jednocześnie stanowić zagrożenie dla zdrowotności pszczół. Podczas usuwania zimowego osypu powinniśmy pobrać próbki pszczół do badań laboratoryjnych. Próbki powinny być pobrane i zabezpieczone z każdego ula osobno, aby w przypadku stwierdzenia choroby wiadomo było, który ul jest zagrożony.

W mojej pasiece, od ponad 20 lat, w końcu lutego zaczynam podkarmiać pszczoły ciastem miodowo-cukrowo-pyłkowym z dodatkiem drożdży piekarniczych. Podawanie ciasta ma na celu szybszy wiosenny rozwój rodziny pszczelej, nie zastępuje jednak pokarmu zimowego, który każda rodzina w tym okresie powinna posiadać w wystarczającej ilości. Orientacyjny skład ciasta, jakie wytwarzam, przedstawia się następująco: 3 kg cukru pudru, ½ litra miodu (z powodu braku miodu można zastosować inwert), 40 dag zmielonego pyłku oraz 20 dag drożdży piekarniczych. Wszystkie składniki należy dokładnie połączyć tworząc ciasto o konsystencji stałej, które nie powinno się rozpływać. Około 26-28 lutego do każdego ula na górne beleczki ramek daję porcję 15 dag ciasta przykrywając go z góry folią. Pszczoły w tym układzie mają nieograniczony dostęp do niego, a pszczelarz, sprawdzając co 5 dni stan, łatwo stwierdza jego brak serwując następną porcję. Rodzina średnio zużywa 3 – 5 porcji ciasta. Ciasta nie należy umiejscawiać na dennicach ani w bocznych podkarmiaczkach, gdyż ze względu na niską temperaturę, szczególnie w nocy, pszczoły nie będą go pobierać. Ciasto podajemy do około 15 – 20 marca, kiedy zakwitną wierzby, szczególnie iwy, pszczoły zaczną pobierać pokarm z zewnątrz.

Już w lutym warto przystąpić do prac przygotowawczych w pracowni, rozpoczynając od drutowania ramek, naprawie uszkodzonego sprzętu pszczelarskiego (malowanie i konserwacja uli). Oczyszczone i odkażone jesienią ramki można odrutować, choć z wtapianiem węzy lepiej się jeszcze wstrzymać. Przy drutowaniu ramek należy zwrócić uwagę na kilka rzeczy: gwoździki, na które nawija się końce drutu, powinny być wbite w dolne listewki ramek. Wskazane jest, aby bez względu na typ ula, w każdej ramce były cztery pionowo naciągnięte druty. Po naciągnięciu drutu ramka powinna być sztywna i zachowywać kąty proste. Luty ze względu na brak zajęć pasiecznych jest miesiącem dalszego pozyskiwania wiedzy z zakresu hodowli pszczół.

mistrz pszczelarski Zbigniew Binko

Roczny cykl biologiczny rodziny pszczelej a rozwój chorób w pasiece

Chronobiologia jako nauka zajmująca się poznawaniem rytmiki procesów biologicznych istnieje od tysięcy lat.

Niemal wszystkie procesy biologiczne u roślin i zwierząt odbywają się cyklicznie. Najczęściej periodyczne zmiany procesów (wzrostu, rozwoju, aktywności, snu, odżywiania itd.) zachodzące w przyrodzie obserwuje się w rytmach dobowych, miesięcznych lub rocznych. Wynikają one z ciągłych rytmicznych zmian nasłonecznienia, temperatury, wilgotności, w tym także zjawisk astronomicznych. Całość zachodzących cyklicznie zmian, zakodowanych wewnątrz żywego organizmu nazywamy potocznie zegarem biologicznym.

Charakterystycznym dla nas przykładem jest roczny cykl biologiczny rodziny pszczelej. Jego poznanie i zrozumienie przemian zachodzących w rodzinie pszczelej w ciągu roku pozwala nam na właściwą opiekę nad naszymi rodzinami, zrozumienie bieżących, ale i zbliżających się potrzeb rodziny, przewidywanie, ale też interpretację stanu względem danej pory roku i fazy fenologicznej.

W rocznym cyklu biologicznym rodziny pszczelej zauważalne są specyficzne etapy, różne wyróżniane bądź określane przez pszczelarzy jednak zawsze zachodzące po sobie: zimowla, okres wymiany jakościowej pszczół po zimowli, okres wymiany ilościowej, okres dojrzałości biologicznej, okres wymiany jakościowej i okres przygotowania do zimowli.

Oczywiście w każdym roku, w każdym regionie, pasiece, a nawet rodzinie zmiany te należy analizować indywidualnie, gdyż modyfikowane są zawsze czynnikami pogodowymi i potencjałem samych rodzin. Tak więc kalendarzowo zmiany dość elastycznie mogą się przesuwać w czasie jednak zawsze w tej samej po sobie kolejności. Przykładowo dojrzałość biologiczna rodzin (często objawiająca się nastrojem rojowym) w rożnych rodzinach występuje w nieco innych terminach kalendarzowych. Działalność pszczelarza w pasiece powinna zawsze wynikać ze znajomości kalendarza biologicznego i polegać musi na ułatwianiu bądź wspomaganiu ciągłych przemian zachodzących w rodzinach bądź takim sterowaniu ich cyklem rozwojowym, aby osiągnąć maksymalne efekty z pracy rodzin pszczelich. To już jednak jest przedmiotem gospodarki pasiecznej.

Bez wątpienia u patogenów rozwijających się w ulach także występują specyficzne cykle rozwojowe i uzależnione są od etapów rozwoju pszczelich rodzin, dlatego ich symptomy pojawiają się w określonych etapach rozwoju rodzin. Niestety ich szczegółów nie znamy jeszcze wystarczająco dobrze, a w związku z tym nie potrafimy nad nimi skutecznie zapanować. Przede wszystkim nie znamy wszystkich czynników kierujących i modyfikujących ich tempa namnażania. Istniejąca wiedza jest raczej tylko fragmentaryczna. Przykładami mogą tu być pozornie dobrze nam znane jednostki chorobowe jak grzybica wapienna lub warroza (dręcz pszczeli). Objawy kliniczne grzybicy wapiennej pojawiają się w naszych pasiekach nieoczekiwanie, co kilka lat. Wysiłki pszczelarzy, produkty lecznicze i zabiegi zwalczające pasożyta wydają się mało skuteczne, po czym choroba samoistnie, z nieznanych powodów, całkowicie ustępuje. Podobnie wygląda sytuacja z warrozą. Znamy co prawda rozwój osobniczy pasożyta, znamy roczny cykl rozwojowy populacji w rodzinie pszczelej, a jednak pasożyt ciągle nas zaskakuje. Najnowsze doniesienia naukowe przekonują, iż roztocz Varooa destructor odżywia się głównie ciałem białkowo-tłuszczowym pszczół, a nie jak do tej pory uważano przez kilkadziesiąt lat - hemolimfą. To całkowicie zmienić może sposób jego zwalczania, ale przede wszystkim zmienić zasady regeneracji porażonych rodzin. Ponadto nie wiemy, dlaczego tempo namnażania roztoczy jest różne w poszczególne lata, nie potrafimy wyjaśnić z czego wynika zmienna skuteczność warroacydów w różnych latach, pasiekach czy nawet w rodzinach. Tworzymy hipotezy, interpretujemy efekty, lecz nie znamy dokładnie zachodzących procesów. Najmniej w chwili obecnej poznane zostały rytmy biologiczne wirusów, których znaczenie zaczęliśmy dostrzegać, a powagę ich obecności uznawać zaledwie od kilku lat.

Co już wiemy?

Objawy kliniczne choroby w rodzinach pszczelich to najczęściej punkt kulminacyjny rozwoju patogenów (ostatni etap rozwoju). System odpornościowy pszczół, często w wyniku działania czynników stresowych (pogoda, brak pożytku, zmiana struktury rodziny itp.), przestaje skutecznie zwalczać bądź neutralizować czynniki chorobotwórcze. Na tym etapie rozwoju choroby pszczelarze zazwyczaj zauważają problemy zdrowotne rodzin i podejmują działania zmierzające do ich zwalczenia. Niestety na tym etapie cyklu rozwojowego patogenów najczęściej wszelkie zabiegi profilaktyczne i lecznicze są już często nieskuteczne, a nawet niemożliwe. Niektóre czynniki chorobotwórcze (zgnilec złośliwy) w chwili pojawienia się objawów klinicznych nie zwalcza się w ogóle tylko likwiduje wraz z żywicielem (rodziną).

Terminy występowania zmian chorobowych (nasilenia rozwoju, kulminacyjny etap rozwoju) najgroźniejszych chorób:
nosemoza typu A (Nosema apis) – wczesna wiosna, wiosna
nosemoza typu C (Nosema ceranae) – lato, jesień
zgnilec złośliwy (amerykański) – lato
zgnilec europejski (łagodny) – wiosna, początek lata
warroza (dręcz pszczeli) – lato, jesień zależnie od intensywności inwazji wiosną
choroba woreczkowa (SBV) – koniec wiosny, lato
wirus chronicznego paraliżu (CBPV) – wiosna, początek lata
wirus ostrego paraliżu (ABPV) – jesień, początek zimy
wirus czarnych mateczników (BQCV) – wiosna, lato

Część patogenów w końcowej fazie rozwoju daje podobne objawy kliniczne np. nosema i chroniczny paraliż pszczół - stąd prawidłowa identyfikacja choroby, później specyficzne zwalczanie, bez specjalistycznych badań laboratoryjnych jest niemożliwa.

Najnowsze badania naukowe dowodzą, że patogeny pszczele na obszarach o intensywnej gospodarce pasiecznej i dużym napszczeleniu charakteryzują się większą reprodukcją i zjadliwością. Poza tym przy dużym zagęszczeniu rodzin rozprzestrzenianie chorób jest znacznie szybsze ze względu na błądzenie pszczół i częstsze rabunki.

Jak powinniśmy postępować?

Skuteczne leczenie chorób pszczół jest możliwe tylko przy możliwie wczesnym zdiagnozowaniu tj. w początkowych etapach rozwoju (w fazie latencji) jednostki chorobowej. Zdecydowanie lepiej jest jednak zapobiegać jej rozwojowi. Diagnozowanie i ciągłe monitorowanie wszystkich patogenów, a szczególnie tych najgroźniejszych, jest podstawą skutecznej walki z chorobami pszczół. Na tej podstawie możliwe będą prognozy i wczesne ostrzeżenia pszczelarzy, a nade wszystko tworzenie bieżących zaleceń. O tym napiszę już w marcu!

Szczegółowe poznanie i zrozumienie cykli biologicznych patogenów pozwoli w przyszłości zdecydowanie wcześniej wykrywać, a także podnieść skuteczność zapobiegania i zwalczania istniejących chorób.

dr inż. Wiesław Londzin

Od czego zależy zbiór miodu?

Od wielu czynników, które można ułożyć w szeregu, według indywidualnego uznania czy preferencji. Ktoś powie, że ważną rolę odgrywa ul, czyli mieszkanie dla pszczół. Pszczoły przeżyją w każdej budowli, nawet w wiadrze przewróconym „do góry nogami”. Kiedyś spotkałem takie określenie – „ul jest dla pszczelarza”. Każdy ma ule jakie lubi, na jakie go stać… Słyszałem anegdotę o ulach Dadanta i Langstrotha, jeden robił ule ze skrzynek po białym winie, drugi ze skrzynek po czerwonym winie… Rasa pszczół i linia pszczół może mieć wpływ na ilość miodu w pasiece, ale nie do końca. Ważnym czynnikiem jest wiedza i umiejętności pszczelarza… No tak, ale…

Jest takie powiedzenie: „Z pustego to i Salomon nie naleje”. Możemy mieć do dyspozycji najlepszy ul, posiadać najlepsze umiejętności czy nawet „najmiodniejsze” pszczoły, nic nie poradzimy jak nie będzie w okolicy pasieki odpowiednich pożytków. Dlatego bardzo ważną sprawą jest określenie wydajności miodowej okolicy. Jak to zrobić? Napiszę następnym razem.

mistrz pszczelarski Kazimierz Wiśniowski