Aktualności O Nas Zarząd Dokumenty do
pobrania
Duszpasterstwo Pszczelarzy Sekcja Historyczna Sekcja Hodowlana Trutowiska Punkt Zaopatrzenia Kontakt Dojazd Galeria Z życia Kół Pszczelarskie Strony Koła Pszczelarzy Ceremoniał Pocztu Sztandarowego Uwaga, zgnilec amerykański! Harmonogram prac w pasiece Roczny kalendarz zabiegów w pasiece








Chorwacja 2017



Pierwszy dzień – W godzinach porannych dotarliśmy do Plitwickich Jezior. Przeszliśmy ścieżkami najładniejszą trasą,
gdzie mogliśmy zobaczyć przepiękne wodospady, jaskinię, a wody roiły się od ryb. Następnie przepłynęliśmy statkiem
przez jezioro Kozjak na drugi brzeg, skąd leśnym tramwajem przejechaliśmy do następnej stacji, a następnie przeszliśmy spacerkiem wzdłuż klifu nad jeziorami, gdzie mogliśmy podziwiać jeziora z góry. Następnie przejechaliśmy serpentynami
do hotelu w Karlobagu, gdzie delektowaliśmy się ciepłą pogodą i słońcem.



Karlobag



Drugi dzień – Po obfitym śniadaniu wyjechaliśmy przepiękną trasą brzegiem Adriatyku do Bośni i Hercegowiny.
W godzinach popołudniowych dotarliśmy Trebinie, gdzie zostaliśmy przywitani w sali obrad Urzędu Miasta Trebinie przez burmistrza i dyrektora organizacji turystycznej, a następnie pojechaliśmy do hoteli. Po posiłku pojechaliśmy do winiarni, gdzie właścicielka zapoznała nas ze sposobem wytwarzania win, sposobem leżakowania. Następnie byliśmy na degustacji win i lokalnych przysmaków, po czym pojechaliśmy do hoteli.



Trzeci dzień – Po śniadaniu poszliśmy do kościoła katolickiego na niedzielną mszę świętą. Po mszy pojechaliśmy do spółdzielni pszczelarskiej Żalfia (Szałwia). Jest to nowa spółdzielnia, która chce się rozwijać i pojechaliśmy do pasiek. Jedna grupa pojechała małymi busami w góry do pasieki braci Barzut, a druga do pasieki braci Koracz. W pasiekach byliśmy częstowani ich ciastem, kawą, miodem, winem oraz ich miodunkami i propolisówkami. Na obiad zjedliśmy jagnięcinę z ziemniakami i surówką, które były bardzo smaczne.



Czwarty dzień – Zwiedzanie pasiek ciąg dalszy. Pszczelarze, którzy byli w pasiece braci Koracz zwiedzali monastyr (prawosławny klasztor), malowniczo „przylepiony” do zbocza skalnego, gdzie zostaliśmy poczęstowani kawą i sokiem. Wieczorem zostaliśmy zaproszeni przez braci Koracz do zwiedzenia Ich winiarni, a następnie kosztowaliśmy win,
które mogliśmy nabyć. Znawcy win twierdzą, że wina z tego rejonu są lepsze aniżeli wina Chorwackie czy Włoskie.



Piąty dzień – Zwiedzanie Czarnogóry. Po śniadaniu wyjechaliśmy w stronę granicy i pojechaliśmy malowniczymi trasami
do Kotoru. Zatokę Boko-Kotorską objechaliśmy brzegiem morza, podziwiając ładne krajobrazy, a w miejscowości Marina Perast przepłynęliśmy na wyspę, gdzie znajduje się sanktuarium Matki Bożej Skalnej. Jest to wyspa która powstała
w sztuczny sposób. Następnie pojechaliśmy do Kotoru. Jest to twierdza która powstała w II wieku naszej ery i była jedną
z większych w tym czasie. Następnie pojechaliśmy do malowniczego miasteczka Budwa, które znajduje się nad brzegiem Adriatyku. Kotor i Budwa były w znacznym stopniu zniszczone przez trzęsienie ziemi w latach 70 ubiegłego wieku.
Po aktywnym dniu zjedliśmy obfitą kolację.



Budwa



Kotor



Szósty dzień – Opuszczamy Bośnię i Hercegowinę. Po śniadaniu zwiedzaliśmy miasto, poznaliśmy jego historię oraz byliśmy na rynku, gdzie był targ. Mogliśmy kupić suszone figi, owoce, sery i regionalne szynki. Następnie pojechaliśmy
do Chorwacji żeby zwiedzić Dubrownik. W Dubrowniku mieliśmy czas wolny w czasie którego niektórzy zrobili sobie
spacer po murach obronnych, a z przewodnikiem zwiedziliśmy zabytkowe miasto i wracaliśmy na nocleg w hotelu
niedaleko Zagrzebia. Hotel był bardzo ładny, a jedzenie pyszne i obfite.



Siódmy dzień – powrót do domu. Po śniadaniu spakowaliśmy nasze bagaże i wracaliśmy do domu przez Słowenię,
Austrię i Czechy.



Podsumowując nasz wyjazd trzeba powiedzieć, że pogoda nam dopisała, nie padało, chociaż było chłodno, dzięki czemu podczas zwiedzania nie męczył nas upał. Taka wycieczka to wspaniała okazja do zapoznania się pszczelarzy z całego województwa i zintegrowania się. Daje też możliwość wyjrzenia poza własne podwórko, poznania obyczajów, zwiedzenia zabytków i ciekawych miejsc, skosztowania lokalnej kuchni i poznania wielu ciekawych ludzi. Jeszcze przed powrotem
do domu postanowiliśmy, że warto byłoby wrócić w te okolice w październiku aby skosztować i kupić świeże lokalne owoce głównie figi i mandarynki, które podobno są ich specjalnością.

Józef Polnik